Wszelkie prawa zastrzeżone

Słowacki

teraz przeglądasz według tagów

 
 

Londyn

DSC05784

Poczytajcie, co Sándor Márai sądzi o Londynie: „ (…) Ale tablice ogłoszeniowe na domach zdradzają nieubłaganie: Londyn jest do wynajęcia.

            Życie Anglika obfituje w takie wymogi, jakim gentelman ku swemu szczeremu smutkowi już nie jest w stanie uczynić zadość. Na kontynentalny gust to życie może się wydawać cokolwiek pozbawione smaku, ale jego ramy są doprawdy imponujące, wspaniałe. Anglik mieszkał sam w domu, miał trzydzieści ubrań, każdego dnia pięć razy się przebierał, inny strój wkładał przed południem, inny po południu i na wieczór, jeszcze inny zakładał dla uczczenia króla, miał osobne ubranie do łowienia ryb, polowań, ptasznictwa, w ramach tego jeszcze specjalne do polowania na głuszce. Wszystko to było bardzo piękne, ale wymagało dużo czasu i pieniędzy. Czas jeszcze mają, ponieważ – i to najlepsza rzecz, jaką wynaleźli Anglicy – nie cierpią niepotrzebnej pracy. Ale pieniędzy już nie mają. (…) Dzieje się to po cichu, w typowy dla nich, sekretny i elegancki sposób, ale się dzieje. Nie tylko mieszkania, tryb życia jest również do wynajęcia.”[1]DSC06412

W 1831 roku do Londynu przyjechał Słowacki. Miasto go zafascynowało, pisał w sposób ekstatyczny o maszynach parowych, mostach nad Tamizą i o lampach na gaz.

Sienkiewicz jechał do Ameryki przez Londyn w roku 1876. Jego opinia była zdystansowana. Nie przeżywał uniesień. Bardziej pociągał go Paryż niż Londyn. Londyn go nie przerażał, ciekawił, ale też i nudził.

W 1894 do Londynu wybrał się Reymont www.bsl.uwb.edeu.pl, ale ten to na jego punkcie prawie zwariował. Porównał go do teatru, choć to porównanie było dość popularne  w XIX – sto wiecznych opisach miast. Już  Henryk z „Portretu Doriana Graya” Oskara Wilde’a, powieści wydanej trzy lata przed podróżą Reymonta, wielokrotnie  powtarza zdanie: „Londyn jest widownią wielu scen”.DSC05525

Zdaniem Reymonta, Anglicy lubią się dobrze zabawić, kobiety mają maski w postaci ostrego makijażu, który ukrywa emocje. Londyn to miasto stowarzyszeń i klubów. Brudne, przeludnione, pełne bezrobocia. Anglia to kraj łąk i ogłoszeń. Uważa, że budują domy tylko po to by je oblepić reklamami. To miasto przypominające arenę, igrzyska. Stek osobliwości.

Dla V. Woolf Londyn jest fascynujący o każdej porze roku i o każdej godzinie dnia. Tak o nim pisze w broszurce pt.: „Widoki Londynu.”

Ilu ludzi tyle opinii. Nie dowiemy się wiele o tym mieście z cudzych notatek, trzeba samemu pojechać i zobaczyć. Kojarzy mi się  ze wspaniałymi budowlami, mgłą, ciągłym ruchem, szumem i gwarem. Myślę, że to niezwykłe miasto, ale i bardzo męczące. Jak każde duże miasto.  Dobrego poniedziałku!



[1] Sandor Marai „W podróży” Fundacja Zeszytów Literackich, Warszawa 2011, s. 128.

Lipa

DSC03640

  Lipa.

Nie sądźcie, że kwitnie w lipcu, bo… nazwa. Nic to nazwa! moja kwitnie w czerwcu, właśnie zakwitła i robi to uporczywie od kiedy pamiętam. Pachnie słodko miodem. Pszczoły bzyczą w jej gałęziach. Tak mocno zapracowane, że ani myślą gryźć.DSC02005

Uwielbiam jej zapach.

Nasila się przed deszczem. Relaksuje, nastraja optymistycznie i wcale nie dziwi, że opiewali jej walory poeci.

J. Kochanowski. Ten to z lipą zżył się niczym z drugim ciałem:

 „Gościu siądź pod mym liściem,

 a odpocznij sobie,

nie dojdzie cię tu słońce,

przyrzekam ja tobie”

DSC03091M. Konopnica także nuciła o lipie:

„Kołysz mi się kołysz,

Kołysko lipowo!

Niechaj cię, Jasieńcu,

Pan Jezus zachowa”

 

 

 

A i Słowacki Juliusz w pieśni VI „Podróż na Wschód” wzdychał do czarnoleskiej co prawda, ale też lipy:

„Lubiłem lipę, co nad sławnym Janem

Cień rozstrzelony zbierała pod siebie (…)DSC02210

Co były drugim poetów mieszkaniem,

Głośne słowików, szpaków narzekania”

Leopold Staff też do Janowej:

„Od czterech wdzięcznych wieków dla wiecznej chwały

Złotej, jak miód natchniony w twym pisanym dzbanie,

Wszystkie kwitnące słodko lipy w Polsce całej

Pachną imieniem twoim Kochanowski Janie”

Lipy, nasi przodkowie sadzili przy domach, wierzyli, że chronią od piorunów i diabłów, kiedy chcieli uświetnić wielkie wydarzenie: narodziny dziecka lub ślub, także je sadzili. Sadzili je w miejscach kaźni, na  miejscach szubienic, na cmentarzach, na grobach. O lipie i dębie Stanisława Gajewska w 2011 roku napisała pracę magisterską pod tytułem: „Obraz dębu i lipy w literaturze polskiej i litewskiej XIX – p.XX wieku. Studium porównawcze.

DSC03689         Adam Asnyk w „Nocy czerwcowej” ma podobne do moich odczucia:

„(…) Przy kwitnącej siedząc lipie,

Białych chmurek śledząc bieg –

Wietrzyk z góry na mnie sypie

Kwiatów śnieg”

Są dwa zapachy, które cenię ponad inne. Zapach kwitnącej lipy i piekącego się chleba. Lipa już kwitnie, trzeba jeszcze upiec chleb, żeby dopieścić swoje powonienie tak aż, aż!